wtorek, 3 marca 2015

Rozdział II

        Budzi mnie dzwonek mojego telefonu. Prostuję się zdezorientowana i rozglądam wokół, szukając jednocześnie komórki. Ręcznik z włosów spadł na podłogę a poduszki pozrzucałam prostując nogi. Moja głowa wygląda jak sterta siana, ale nie mam czasu zbyt długo nad tym myśleć. Odbieram telefon nie patrząc nawet na to kto dzwoni.
- Ha… halo? – mruczę do słuchawki i przecieram zaspane oczy.
- Amy? Nie mów, że spałaś. Dojeżdżamy, będziemy za pięć minut – słyszę w głośniku głos Claire.
- Och, Claire… nie, ja wcale nie… nieważne, czekam – rozłączyłam się przerażona.
        Cholera, za pięć minut będą tu rodzice, a ja mam szopę na głowie. Biegnę do łazienki, łapię szczotkę do włosów i pędem wracam do salonu, żeby pozbierać poduszki. Rozczesując włosy biegam na trasie kuchnia-sofa, zbieram poduszki z podłogi i sprzątam po śniadaniu. Kończę wiązać włosy w kucyk w tym samym momencie, w którym rozlega się pukanie do drzwi. Ostatnie spojrzenie w lustro, uśmiech na twarz i truchtam w stronę drzwi. Za nimi spodziewam się całej trójki, ale widzę tylko siostrę. Ma na sobie szarą koszulkę z napisem „Ed Sheeran” na tle z serduszka z małych, zielonych iksów a na plecach dźwiga czarny plecak. W jego przedniej kieszeni wyraźnie widać było prostokątny kształt – tak jak myślałam, nie ruszyła by się z domu bez swojej świętej księgi. Kto by się spodziewał? Obrazka dopełnia jej twarz. Jeszcze nigdy nie widziałam jej tak uśmiechniętej. Bez słowa rzuca mi się w ramiona, a ja przygarniam ją i mocno przytulam.
- Hej młoda, gdzie zgubiłaś rodziców? – pytam z uśmiechem.
- Mieli jeszcze coś pilnego do załatwienia w mieście, ale nie pytałam o co chodzi. Jejciu, Amy, nie mogę uwierzyć, że się na to zgodziłaś, mówiłam ci już jak bardzo cię kocham? – prawie skacze w miejscu. Wiem, że nie wytrzyma długo w bezruchu.
- Tak, jakieś 84 razy. Teraz już 85 – śmieję się. Nie pytam więcej o rodziców bo wiem, że często tak jest  – idź odłożyć rzeczy, czekam w kuchni.
- Tak jest, szefowo – cmoka mnie w policzek i biegnie do swojego małego pokoiku.
        Ledwo nalałam soku do szklanek, a do pomieszczenia wskakuje torpeda. Zabiera mi jedną ze szklanek, siada na swoim miejscu i świdruje mnie spojrzeniem piwnych oczu wciąż nie przestając się szczerzyć.
- No więc, opowiadaj co się działo w tym tygodniu – szybko zaczynam temat bo wiem co zaraz się zacznie. Mam nadzieję, że jednak nie zejdzie tak szybko na temat jutrzejszego dnia choć wiem, że jest to nieuniknione.
- Nic ciekawego, wszystkie koleżanki zazdroszczą mi koncertu – cholera, jednak się nie udało… - Megan cały czas chodzi za mną i prosi o zdjęcia, dasz wiarę? Jeszcze miesiąc temu miała mnie gdzieś, a teraz zrobiła się z niej moja najlepsza przyjaciółka – przy ostatnim słowie przewraca teatralnie oczami. – O której mamy zamiar być pod halą? Bo wiesz, musimy być wcześniej, pamiętasz? – widzę błysk w jej oczach więc domyślam się, że najchętniej nocowałaby przed wejściem.
- Nie wiem, otwarcie bramek jest o 18, tak? Myślałam o 16, bo raczej nie wcześniej – robi tak zszokowaną minę, że mam ochotę parsknąć śmiechem. Nie mam pojęcia jakim cudem wyraz mojej twarzy zostaje niewzruszony.
- O 16?! – prawie krztusi się sokiem, biedactwo… - Chcesz stać przy wejściu?! Myślałam o 12, najpóźniej 14!
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że mamy połowę listopada? Wiem co jesteś w stanie tam zrobić, nie bój się, miejsce przy wejściu zostawimy dla kogoś innego – puszczam jej oko, żeby trochę się uspokoiła.
        Sprzeczamy się jeszcze parę minut, ostatecznie Claire odpuszcza. Udaje obrażoną ale wiem, że z bólem serca mogłaby przyjść tam nawet o 18, żeby tylko móc usłyszeć ulubieńca. Postanawiamy nie odstępować od cotygodniowego rytuału i obejrzeć parę filmów z miską popcornu na kolanach. Tym razem pozwalam jej wybrać pierwszą pozycję tego dnia. Z jej bełkotu mogę wyłowić tylko „and I know you love Shrek ‘cause we watched it twelve times”, więc wiem już co ma zamiar obejrzeć. Nie mam nic przeciwko, bo czasami fajnie jest obejrzeć dobrą bajkę, a Shrek niewątpliwie zalicza się do mojej bajkowej czołówki. Nie martwi mnie już nawet to, że wyłowione przeze mnie słowa to niewątpliwie wers z piosenki rudzielca. Po trzech kolejnych filmach i zaciekłej walce w Scrabble wyganiam ją do pokoju. I tak będzie jeszcze czytać, a lepiej żeby trwało to krócej. Nie może przecież zasnąć podczas „najlepszych godzin życia”, prawda?
        Leżę w łóżku i wbijam pozbawiony jakiegokolwiek wyrazu wzrok w sufit. Chciałabym powiedzieć, że rozmyślam, ale to nie prawda. Po prostu leżę i nie mogę zmrużyć oka. Przewracam się na bok i wyjmuję telefon spod poduszki. Przy odblokowaniu ekranu prawie wypala mi oczy, więc z ulgą przyciemniam wyświetlacz. Nie wiem co mam zamiar robić, zatem decyduję się na poznanie odrobinę repertuaru gościa którego mam słuchać następnego wieczoru.
„Don’t ... with my love
That heart is so cold
All over my arm
I don’t wanna know that babe”
        Ojojoj. Nasz przyjaciel ma złamane serduszko. Jak można tak zranić biednego, rudego chłopaka? Próbuję udawać twardą, ale nie mogę. Słuchanie muzyki to nie był dobry pomysł. Gniewnym, gwałtownym ruchem wycieram łzę kręcącą się w kąciku oka. Nie chcę pamiętać, nie chcę. Byłam z nim przez cholerne cztery lata. Ona była moją przyjaciółką odkąd miałyśmy po trzy latka. „Nie miej mi tego za złe Amy”. Wyjechali. Nie obchodzi mnie gdzie. Cieszę się, że ich nie ma, że nie muszę na nich patrzeć. Od tego momentu, czyli od dwóch lat nie pozwalam nikomu zbliżyć się do mnie bardziej niż uznam to za bezwzględnie konieczne. Wciskam telefon z powrotem pod poduszkę i chowam twarz w pościeli starając się pozbyć niechcianych myśli. Wciągam głęboko powietrze i ogarnia mnie zapach lawendy. Pod jego wpływem znacznie się uspokajam i w końcu udaje mi się zasnąć.

***

Miło mi, że początek opowiadania spotkał się z pozytywnym przyjęciem :) mam nadzieję, że dalszy ciąg też się Wam spodoba xx

3 komentarze:

  1. Dzięki za umilenie dnia :D Bardzo fajny pomysł i naprawdę miło się to czyta : ) Gdyby bardzo Ci się nudziło to zapraszam do mnie: http://jasmine-and-feelings.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo, cieszę się, że zainteresowałam ❤Twój blog też widzę, że czytałam, ale zatrzymałam się na drugim rozdziale. Nie wiem dlaczego, bo pomysł jest bardzo ciekawy. W wolnej chwili na pewno wrócę! xx

      Usuń
  2. Twój blog niewątpliwie zaliczam do najlepszych, jakie czytałam :') oby tak dalej, bo mnie trudno zadowolić haha :D

    OdpowiedzUsuń