środa, 4 marca 2015

Rozdział III

        „I saw scars upon a broke hearted lover". Otwieram oczy właśnie w tym momencie piosenki. Słyszę jak Claire śpiewa Edowi chórki. Podnoszę się do pozycji siedzącej i parę razy mrugam, żeby odpędzić senność. Sprawdzam godzinę. 10:26, a panna psychofanka jeszcze nie biega po domu? Podejrzane. Umówiłyśmy się, że wyjedziemy po 13. Wychodzę z łóżka, jak zwykle zahaczam o kuchnię, żeby wstawić wodę i idę do pokoiku siostry. Edward śpiewa, a ona siedzi po turecku wlepiając nieruchome i niecierpliwe spojrzenie w laptopa. Wydaje mi się, że zapomniała jak się mruga.
- Dzień dobry? – chrypię.
- Shh. Nic nie mów – nie odrywając wzroku od monitora pokazuje mi ręką, żebym się uciszyła. – Zamknij się rudzielcu, ja się stresuję! – krzyczy i wycisza wokalistę. Niesamowite, chyba jest chora.
        Zauważam, że cały czas odświeża stronę jakiejś stacji radiowej i co pół sekundy patrzy na godzinę. Jest 10:29. Nie mam pojęcia na co czeka, o niczym mi nie mówiła. Gdyby Ed miałby być w tym radiu, to przecież by go słuchała, a nie wbijała wzrok w monitor. Wraz z wybiciem na zegarze godziny 10:30 na stronie pojawia się nowy post. Otwiera go pośpiesznie i zaczyna czytać podnosząc ręce do twarzy. Ja nie czytam, tylko patrzę jak zareaguje, bo jej zachowanie jest nietypowe. Po piętnastu sekundach jej dłonie opadają na klawiaturę, szczęka opada jej prawie na pościel, a oczy otwierają się jeszcze szerzej wypełniając się łzami. Nie wiem czy mam zacząć się bać, więc rzucam  pobieżne spojrzenie na tekst. Rzuca mi się w oczy jedna linijka, napisana caps-lockiem: „zwyciężczynią konkursu o Meet&Greet z Edem Sheeranem jest… Claire Clive!”. W ułamku sekundy wyglądam prawie tak samo jak ona, z wyjątkiem łez spływających po zaczerwienionych policzkach. Nie wiem czy skupić wzrok na niej, czy na ogłoszeniu wyników konkursu o którym nie miałam pojęcia. Słyszę jak ciężko wypuszcza powietrze. Łzy wielkości ziaren grochu spływają po jej twarzy a spojrzenie pełne emocji przenosi na mnie.
- Amy… - zaczyna piszczeć, ale nie jest w stanie wykrztusić ani słowa więcej. Siadam na brzegu łóżka i biorę ją w objęcia.
        Dopiero dociera do mnie to co się stało i ile to dla niej znaczy. Sam koncert jest dla niej spełnieniem marzeń, a to? Spotkanie z jej największą do tej pory miłością? Przez pierwsze 20 minut boję się, że nie wytrzyma tego psychicznie. O ile wczoraj była szczęśliwa, tak dzisiaj nie może przestać trząść się z radości. Ledwo łapie powietrze pomiędzy pociągnięciami nosem. Jedyne co może wypiszczeć to zapętlone, niewyraźnie „Amy, ja go zobaczę, Amy…!”. Później znów płacze. Biedne szczęśliwe dziecko musi jako tako się uspokoić, bo szanowny pan Sheeran nie może zobaczyć jej z zapuchniętą twarzą, a przynajmniej tak jej to tłumaczę. Przy późnym, lekkim śniadaniu dzwonię do rodziców, a od samej zwyciężczyni dowiaduję się, że jest to Meet&Greet dla laureata z osobą towarzyszącą. Zobaczę Edwarda, yaay! Chętnie odstąpiłabym moje miejsce jakiejś równie zapłakanej co moja siostra fance, ale nie mogę jej tam zostawić na pewną śmierć z nadmiaru miłości. „Siostrzyczki” Claire muszą dać sobie radę same.
        O 13 jesteśmy względnie gotowe, a moja siostra odzyskała zdolność mowy. Uznałam, że na tą jakże wyjątkową okazję muszę wtopić się nieco w tłum, więc wygrzebałam gdzieś z dna szafy koszulę w kratę, której nie nosiłam od paru lat. Claire stoi przed drzwiami ściskając torbę z książką i… paczką Oreo? Nie rozumiem, ale to pewnie ma jakiś głębszy sens dla wtajemniczonych. Wszystko idzie zgodnie z planem, bo chwilę po 14 jesteśmy na miejscu. Ponieważ mamy jeszcze sporo czasu a siostra ledwo może stać na trzęsących się nogach decydujemy, że to dobra pora na zjedzenie obiadu. Claire oczywiście ledwo co może coś przełknąć, ale zmuszam ją do tego dla jej dobra. I bez tego pewnie zemdleje a jednak wolałabym, żeby tak nie było. Ed musiałby być bardzo zdziwiony, że fanki mdleją u jego stóp.
        Godzina 15:47, o ile dobrze widzę. Nie mogę się ruszyć, trzymam Claire za rękę, żeby się nie rozdzielić. Czuję, że czyjaś dłoń ociera się o mój tyłek, jak uroczo. Kocham kolejki, naprawdę uwielbiam. Tym razem moja siostra miała rację - trzeba było przyjść wcześniej. Nie wiem jak, ale musimy przepchnąć się na początek tłumu. W mailu którego dostała Claire kazano nam być przy bramkach o godzinie 17:30. Pozornie nic prostszego. Pomimo tego, jesteśmy na wyznaczonym miejscu dopiero koło 16:20. Rany wojenne? Prawdopodobnie siniak na biodrze, zdeptane palce prawej stopy i parę uszkodzeń wewnętrznych. Nawet jeżeli trafiłyśmy na osobę skłonną przepuścić nas po krótkich wyjaśnieniach, to przy próbie przesunięcia się odrobinę w bok została momentalnie odepchnięta w poprzednie miejsce. Zastanawiam się czy Claire czuje się tak jak ja, czyli jak sprasowana. Okazuje się, że towarzystwo jest bardzo miłe i sympatyczne. Niektóre z dziewczyn siedzą tu od 9 rano. Muszą być tak samo stuknięte jak siostra, chociaż wydaje mi się, że mogą być w moim wieku.
        W towarzystwie nowych przyjaciółek Claire czas płynie niesamowicie szybko. Wydaje mi się, że od naszego pojawienia się przy wejściu minęło 10 minut kiedy w drzwiach pojawia się miło wyglądająca kobieta. Mówi coś ochroniarzowi i podchodzi bliżej tłumu.
- Claire Clive? Czy jest gdzieś Claire Clive? — daje się słyszeć jej krzyk.
        Podnoszę rękę żeby nas zauważyła, jednak robi to najbliżej stojący ochroniarz i wpuszcza nas za barierkę. Kobieta podchodzi do nas z szerokim uśmiechem.
- Witam, nazywam się Christina Hicks, pracuję dla radia – mówi i podaje nam rękę. Nie wiem dlaczego, ale szczerzę się jak głupia. Christina zwraca się do Claire – Gratuluję wygranej.

***

Świeżo napisany rozdział trzeci, enjoy! xx
Skończyły mi się rekolekcje, więc zasób czasu również mocno się zmniejszył. Pomimo tego postaram się dodawać rozdziały jak najczęściej. Najprawdopodobnjej będą się pojawiały w weekendy. Do napisania! x

2 komentarze:

  1. Yay, pierwsza!
    Czy mi się wydaje, czy byłaś na koncercie Sheerana w Wawie? Bo genialnie opisałaś to, co tam się działo, a działo się dużo, masakra! :D
    Bardzo podoba mi się twój styl pisania i fabuła. Mogłabyś dodać więcej opisów wyglądu postaci? Albo chociażby stworzyć zakładkę 'Bohaterowie'? Bo jestem bardzo ciekawa, jak się postaci prezentują :3
    Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam, fragment w kolejce to autentyczne wspomnienia :p bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, ogromnie się cieszę, że Ci się podoba <3 zakładka o bohaterach jak najbardziej powstanie :) jeszcze raz wielkie dzięki i też pozdrawiam <3

      Usuń