wtorek, 9 czerwca 2015
Rozdział V
Zupełnie nie mogę skupić się na supporcie. Wokół mnie wszyscy świetnie się bawią, a ja potrafię myśleć tylko o tym, że nie mam blokady na telefonie. Mniejsza nawet z tym, że go zgubiłam. Najważniejsze jest to GDZIE to zrobiłam. Nie mogę dopuścić do siebie myśli, że ktokolwiek mógłby czytać moje wiadomości. Gdyby to chociaż był „ktokolwiek”. Ale prawdopodobnie gdzieś na backstage’u siedzi pan Sheeran i radośnie przegląda co też ciekawego może dziać się w moim życiu. Nie, przecież wyglądał na miłego, nie mógłby… Momentalnie ganię się za tą myśl. Oczywiście, że mógłby. Tacy jak on mogą wszystko. Właśnie zastanawiam się jak bardzo dziwne wiadomości dostawałam ostatnimi czasy od znajomych i jakie zdjęcia ostatnio zrobiłam, więc pochłonięta myślami nawet nie zauważam, że scena od paru minut jest pusta. Nie dociera do mnie nawet to, że parę tysięcy osób dookoła mnie w jednej sekundzie zaczęło znęcać się nad swoimi gardłami. Gdzieś pośród pisków i wrzasków słyszę parę wprawnych uderzeń w struny. Orientuję się co się dzieje. Brawo Amy, masz niesamowitą kontrolę nad odbieraniem informacji z otoczenia!
„Oh I’m a mess right now Inside out”
Przez ułamek sekundy moja szczęka opada mi chyba do kostek. Tym razem moja reakcja jest szybsza, bo zamykam buzię i po prostu patrzę, co wyrabia rudzielec. Na pewno nie grzebie już w mojej komórce. To raz, punkt dla mnie. Śpiewa. (Brawo, Sherlocku!). I faktycznie wychodzi mu to… dobrze. Więcej nie powiem, nie ma tak lekko! Punkt dla ciebie. 1:1 Marchewko, ale nie myśl, że się poddam. Nie wiem, czy jeżeli przyznam sama sobie, że na żywo śpiewa lepiej niż na jakimkolwiek nagraniu, to będę musiała przyznać mu dodatkowy punkt w tym konkursie, więc udaję, że o niczym podobnym nigdy w życiu nie myślałam. Z tego co widzę, to w jego kieszeniach rysuje się kształt tylko jednego telefonu. 2:1 dla mnie. A mówiłam, że się nie poddam? Nigdy nie grałam na żadnym instrumencie więc jestem pod wrażeniem tego, jakie dźwięki wydobywa ze swojej gitary. Normalnie dostałby za to punkt, ale ja przecież nawet nie dotknęłam nigdy takiego instrumentu, więc to nie byłby punkt zdobyty uczciwie. Poza tym, hej! To moja gra, ja ustalam zasady, i żaden facet nie będzie dostawał punktów których wcale nie chcę mu dać, po moim trupie!
„For how long long I’ve love my lover”
Pisk. Wrzask. Łzy szczęścia. Łzy bólu, bo ktoś nadepnął komuś na stopę albo pociągnął za włosy. Och. Skończył śpiewać. A ja przecież nawet jeszcze nie zaczęłam słuchać. Mógłbyś zacząć od początku, przyjacielu?
- Mam na imię Ed, moim zadaniem jest was zabawić, waszym zadaniem jest się bawić.
Klasyk. Nie, żebym wiedziała. I to nie tak, że powiedziałam to razem z nim, wydawało wam się. Przestań gadać, śpiewaj, muszę za coś przyznawać punkty. Sobie. Jezus, Amy, skąd w tobie tyle agresji? Patrz za to na niego. Rzuca jedno „powtarzajcie za mną” i już cała hala wykrzykuje każde słowo, które powie. Tylko ja stoję cicho jak mysz pod miotłą. Nagle dostaję olśnienia. Boże, zabiją mnie. Stoję przy barierce i milczę. Zabiją. Nie mam innego wyboru, więc bez przekonania zaczynam śpiewać, dopóki znam słowa.
„I’m gonna pick up the pieces And build a lego house”
Dostajesz punkt za to, że zacząłeś śpiewać. Ja dostaję punkt za to, że znam tekst. A ty jeden tracisz, bo śpiewasz o klockach. Stan rywalizacji: 3:1 dla mnie. A przecież to dopiero początek zabawy.
Dwie godziny później koncert, a tym samym moja zabawa, dobiega końca. Jest 32:28, więc mam wynik pod kontrolą .
- Wciąż śpiewajcie. Nie chcę, żebyście przestali śpiewać. Jeśli się uczycie – wciąż śpiewajcie. Jeżeli prowadzicie swoje auto – wciąż śpiewajcie. Nie ważne co, nigdy nie przestawajcie śpiewać.
Czy on nigdy nie wymyśla czegoś nowego? W sumie mniejsza z tym. Nagle zaczynam chcieć stamtąd wyjść. Wrócić do domu, zrobić sobie kubek Earl Grey’a, zawinąć się w koc na łóżku i przeczytać jakąś ciekawą książkę.
„I need you darling Come on set the tone”
Szczerze powiedziawszy, to średnio obchodzi mnie, czego akurat potrzebujesz. Ale ja potrzebuję stąd wyjść, a ty mi w tym nie pomagasz.
„If you feel you’re falling Won’t you let me know”
Nie ma sprawy, niczego nie czuję. A już szczególnie tego, że się zakochuję. Skończ, skończ, skończ.
„If you love me Come on get involved Feel it rushing through you From your head to toe”
Skończyłeś. Ojej. Dziękuję. Zejdź grzecznie ze sceny, pozwól wykrzyczeć się fanom i daj mi w końcu wrócić do mojej herbaty. Bardzo ładnie, tak, zejdź ze sceny. Intensywnie się w niego wpatruję, czekam aż w końcu zniknie. Zanim traci możliwość spojrzenia na pierwszy rząd widocznie szuka kogoś w tłumie. Jego spojrzenie zatrzymuje się na mnie na całe dwie sekundy. Ściąga lekko brwi, a ja czuję jak się rumienię. Bardzo ładny z pani burak, panno Clive. Niesamowitej urody. Swoją drogą, to mina Eda wcale nie wyglądała na zadowoloną. Nie wiem czego się spodziewał, że ucieknę? Rzucam spojrzenie Claire. Jest zapłakana, ale wygląda na niesamowicie szczęśliwą. Minie jeszcze trochę czasu zanim wydostaniemy się z hali i uświadomię jej, że przypomina psychopatę. Uśmiecham się do niej i próbuję zobaczyć jak długo jeszcze możemy tu postać. W momencie kiedy stoję tyłem do barierki podchodzi do mnie ochroniarz i łapie mnie za ramię, a ja podskakuję jak oparzona, gotowa zamordować tego kto mnie zaczepia. W samoobronie, rzecz jasna.
- Pani Clive? – kiwam niepewnie głową w potwierdzeniu. – Pan Sheeran chciałby zamienić z panią słówko, można? – mówi i wyciąga rękę, żeby pomóc mi wyjść z tłumu.
Przygryzam dolną wargę. Czego on może ode mnie chcieć? Nie byłam chyba zbyt towarzyska podczas spotkania, a to chyba wystarczający powód, żeby więcej się do mnie nie odzywać. Poza tym, po co taka gwiazda jak Ed Sheeran miałby się do mnie odzywać? Pewnie przeczytał coś, czego nikt nie powinien widzieć i teraz chce mnie wyśmiać. Tłumię w sobie jęk rozpaczy. Spoglądam na oszołomioną Claire i podaję ochroniarzowi rękę. Upieram się, że siostra idzie ze mną, a mężczyzna nie sprzeciwia się długo. Kiedy obie jesteśmy już za barierkami kierujemy się wzdłuż sceny. Czuję na plecach odprowadzające nas ogromnie zaskoczone spojrzenia innych fanów. Dziękuję w duchu, że żadne z nich nie wyciąga rąk, żeby nas rozszarpać i zająć nasze miejsce. Wychodzimy poza zasięg ich wzroku i znowu jesteśmy prowadzone znajomymi już teraz korytarzami. Nie idziemy jednak do tej samej sali co wcześniej. Ochroniarz zatrzymuje się przy jednych z wielu lśniących, srebrnych drzwi. Biorę głęboki oddech i zamykam oczy, a w moich uszach rozlega się pukanie. Niech się dzieje co chce.
***
No i witam po przerwie! Wszystkie egzaminy pozdawane, teraz tylko oceny końcowe i w końcu można na poważnie wziąć się za pisanie. Mam nadzieję, że rozdział się spodoba. Będę wdzięczna za jakiekolwiek opinie : ) z góry dziękuję! ♥
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz